środa, 4 marca 2015

Coś dla duszy i ciała (matki i córki)

Moja 5-letnia córka jest wulkanem energii. Nie ma czynności której nie wykonywałaby bez ruchu (oczywiście oprócz spania). Myślałam, że to się zmieni za sprawą przedszkola, jednak chodzi do niego już od 2 lat i nadal wracając do domu ma tyle siły i wigoru, że ja wymiękam. Co więc robić z tak energicznym dzieckiem? Otóż znalazłam sposób, który nie wyczerpuje Zuzi do końca ale przynajmniej pochłania część jej energii. Po prostu włączam muzykę (oczywiście Disco Polo bo jak większośc dzieci w tym wieku moja córka doskonale zna słowa piosenek takich jak: "Ruda tańczy jak szalona" czy "ona tańczy dla mnie" ) i wtedy zaczyna się akcja. Zuzia jest wprost urodzoną tancerką, dlatego nie musze jej mówić co ma robić. Są podskoki, są wygibasy, są przewrotki i różne skomplikowane ruchy, których ja nie jestem w stanie powtórzyć. Jeśli muzyka się znudzi to mamy kolejną dawkę ruchu tym razem w postaci ćwiczeń. Jak wiemy każde dziecko lubi naśladować dorosłych, więc kiedy mama staje przed wyzwaniem typu ćwiczenia to dobra córka dołącza do niej i takim sposobem mama wylewa z siebie siódme poty, traci oddech i jęczy ze zmęczenia, żeby dziecko się nie nudziło. i wstyd się przyznać ale ja po dwóch seriach ćwiczeń typu zumba czy fitness jestem styrana, tak moje dziecko woła: "jeszcze mamo, jeszcze".
Ale żeby nie było że dbam tylko o jedną córkę, to druga młodsza pociecha ma chyba z tego wszystkiego największą frajdę. Bo leżąc sobie na swojej kolorowej macie, obserwuje co ta matka wyprawia. I widzi, że matka rady nie daje, że poci się jak świnia, że sapie i dyszy jak lokomotywa a na twarzy ma grymas. I tylko słychać śmiech obu panienek które w czasie ćwiczeń mają ubaw po pachy :)
Copyright © 2014 KikaLifestyle , Blogger