czwartek, 5 marca 2015

Jak mama dba o siebie?

Po pierwszym porodzie bardzo szybko straciłam kg sprzed ciąży, ba nawet jeszcze bardziej schudłam przez karmienie piersią, ale szybko doszłam do wniosku, że trzeba się zabrać za siebie. Po drugim porodzie też szybko zrzuciłam zbędne kilogramy, ale już tak kolorowo nie było. Byłam stereotypową matką po porodzie: rozciągnięty sweter, brak makijażu, Bad Hair Day który trwał czasami nawet 3 dni, aż w końcu oglądając blogi innych mam pomyślałam: "kurczę, jestem młoda, dziecko daje mi radość, mimo zmęczenia, więc dlaczego nie mogłabym o siebie zadbać"? i tak też zrobiłam. Postanowiłam, że zrobię to nie tylko dla siebie, ale i dla męża. Bo przyznajmy szczerze..który facet wracając do domu po pracy ma ochotę oglądać swoją żonę w wygniecionych, rozciągniętych ubraniach, tłustych włosach z zarośniętymi brwiami? Ja bym od takiego męża trzymała się daleko ;) A żeby dotrzymać postanowienia wprowadziłam w życie codziennie kilka nawyków które są jakby wyznacznikiem moich działań :)

1. Dzień zaczynam od makijażu. Nawet jeśli wiem, że nigdzie nie wyjdę, że nosa poza dom nie wychylę to staram się przynajmniej pomalować rzęsy tuszem i od razu czuję się lepiej za każdym razem patrząc w lustro.

2. Nie zakładam rozciągniętych ubrań. To zasada której pilnuję szczególnie i takim sposobem będę pozbywać się wszystkich ubrań które wyglądają okropnie.

3. Już nie dopuszczam aby mój bad hair day trwał kilka dni. Myję włosy co 2 dni, a do tego postanowiłam o nie w końcu zadbać stosując oleje, maski i odżywki.

4. Codziennie rano piję na czczo wodę z cytryną i od razu robi mi się lżej :)

5. Raz w tygodniu robię peeling kawowy całego ciała. To jest mój must have. Mimo, że wiedziałam o jego działaniu to dopiero moja siostra która powiedziała, że u niej działa doskonale, przekonała mnie do tego aby regularnie wykonywać taki peeling.

6. Manicure hybrydowy. Posiadam sprzęt do jego wykonania i raz na 2 tygodnie takowy wykonuję. Poświęcając godzinę raz na 2 tygodnie, zyskuję kilkanaście minut które straciłabym malując paznokcie co kilka dni. No i najważniejsze: moje paznokcie wyglądają o niebo lepiej pomalowane takim lakierem.

7. Staram się ćwiczyć. Niestety to jest punkt który wychodzi mi najgorzej, bo ćwiczenia w domu nigdy nie motywowały mnie tak jak ćwiczenia w grupie, ale będę się starać żeby utrzymać jakąś regularność.

8. Śniadanie. To wbrew pozorom istotne. Gdy urodziła się Gabi często nie miałam kiedy zjeść śniadania, bo karmiłam, bo przewijałam, bo usypiałam i takim sposobem śniadanie jadłam w porze obiadowej, ale postanowiłam to zmienić. Choćby moje dziecko miało płakać 10 minut to ja muszę zjeść przynajmniej kanapkę żeby mieć siły na część dnia.

9. Chwila relaksu dla siebie. Gdy moje dziecko ma drzemkę, to nie zabijam się żeby w tym czasi posprzątać dom na błysk. Po porodzie chyba każda z nas chce być perfekcyjna i takim sposobem próbujemy być idealnymi matkami, kucharkami i gospodyniami, ale nie da się. Uświadomiła mi to moja kochana mama, która wychowała trójkę dzieci i doskonale wie z czym się wiąże macierzyństwo. Dlatego teraz kiedy Gabi śpi to ja albo się zaczytuję, albo mam chwilę czasu żeby zrobić manicure, albo po prostu leżę przed tv i korzystam z błogiej ciszy.

10. Najważniejszym punktem (bo nawykiem tego nie można nazwać), jest akceptacja siebie i swojego ciała. Nie oszukujmy się, po porodzie nasze życie wywraca się do góry nogami i choć tego nie chcemy nasze ciało w jakimś stopniu też się zmienia. Dlatego patrząc w lustro nie wyszukujmy swoich wad a zalety. Bo to że mamy rozstępy, czy pełniejsze biodra nie czyni nas gorszymi a dla waszych facetów i tak będziecie najpiękniejsze, bo to co robicie dla ich dzieci jest godne uznania :)


Copyright © 2014 KikaLifestyle , Blogger