Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pięlęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pięlęgnacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 listopada 2016

Pogromcy niedoskonałości!

Pogromcy niedoskonałości!
 HEJ!


W dzisiejszym poście, chciałabym wam przedstawić kilka produktów, które stosuję jako moje ostatnie deski ratunku, kiedy wiem, że na mojej twarzy pojawi się krostka, bądź zaczęła się wykluwać a ja chcę zahamować ten proces. 
Są to tanie i łatwo dostępne sposoby, które zazwyczaj działają. Specjalnie podkreślam słowo zazwyczaj, ponieważ są takie rodzaje niedoskonałości, gdzie nic mi nie pomaga i męczę się wtedy z takim szkodnikiem nawet i 2-3 tygodnie. Dlatego przedstawione sposoby są raczej na niewielkie bądź bardziej "zewnętrzne" pryszcze niż te okropne, bolące gule podskórne (jeśli ktoś zna dobre sposoby na te uporczywe cholery to byłabym wdzięczna za wszelką wskazówkę ;) ).

1. KURKUMA

Kurkumę w kosmetyce odkryłam całkiem niedawno. Nie raz słyszałam o cudownych maseczkach oczyszczających z kurkumy, więc kiedy na jednym z blogów znalazłam przepis na pastę z owej przyprawy to wiedziałam, że musze ją wypróbować. Robię więc taką pastę z kurkumy i jogurtu naturalnego w proporcji 1:1. Moja porcja to zazwyczaj dosłownie łyżeczka do herbaty, którą punktowo nakładam na twarz. Fajnie łagodzi i przysusza lekko krostki, ale jest jedna wada tej metody: kurkuma strasznie brudzi na żółto. Dlatego ja stosuję tę pastę wieczorem lub rano, kiedy wiem, że przez kilka godzin nie będę wychodzić z domu. kilka myć mydłem antybakteryjnym i przemycie twarzy tonikiem zazwyczaj pomaga pozbyć się żółtego zabarwienia.


2. MAŚĆ BENZACNE 5%

Na maść oczywiście też trafiłam na jakimś blogu. Ponieważ jednak nie miałam nigdy styczności z tym produktem, to postawiłam na lżejszą wersję maści. Co do efektów, to mam wrażenie, że Benzacne fajnie działa ale na początku, po dłuższym czasie tak jakby skóra się już przyzwyczaiła i nie ma efektów. Jednak, kiedy już żaden sprawdzony sposób nie działa, to wracam do tej maści, stosując ją punktowo na noc. Uwaga jednak, bo maść mocno wysusza.



3. Olejek z drzewa herbacianego

Jest to mój najlepszy i najstarszy sposób na wszelkie wypryski. Ten niepozorny olejek sprawia, że krostki znikają po kilka dniach a im częściej go stosujemy, tym szybciej pozbywamy się naszych nieprzyjacieli. Zazwyczaj nalewam kroplę olejki na patyczek higieniczny lub kilka kropli na płatek kosmetyczny i przemywam "chore" miejsce. Jesli wiem, że przez kilka godzin nie będę wychodzić z domu, to wtedy staram się stosować olejek nawet i kilka razy w ciągu godziny. Najczęściej po 2 dniach widać znaczną poprawę. Jest to mój "must have", który jak tylko się kończy to od razu kupuję. 




Są to moje trzy sprawdzone sposoby, które w jakimś stopniu mi pomagają w walce z moją niedoskonałą cerą. Lubię te metody za łatwość w zastosowaniu i przede wszystkim niską cenę. Oczywiście najbardziej polecam metodą z zastosowaniem olejku herbacianego, bo jest najlepsza i najszybsza (jak dla mnie). 

A wy macie jakieś swoje sposoby na krostki? Chętnie poczytam i wypróbuję nowe metody ;)

Pozdrawiam

wtorek, 20 września 2016

Porozmawiajmy o cerze..

Porozmawiajmy o cerze..


Czy kiedykolwiek spojrzałaś w lustro, przyglądając się dokładnie swojemu odbiciu i zadałaś to jedno, ważne pytanie: jaka dokładnie jest moja cera? czego najbardziej potrzebuje? jak mogę jej pomóc?

Większość z nas widząc brak problemów skórnych rezygnuje z dogłębnej pielęgnacji, ale kiedy pojawia się problem w postaci trądziku czy przebarwień, wtedy jesteśmy skłonne łapać się wszystkiego jak tonący brzytwy, aby jak najszybciej zażegnać kryzys. Dla jednym więc dobrym rozwiązaniem będzie wizyta u dermatologa, dla innych metoda prób i błędów. Ja wybrałam tę drugą i idzie mi coraz lepiej. Dlaczego?

Po pierwsze: systematyczność. Słowo klucz , które omijamy szerokim łukiem ("dziś jestem zmęczona", "przecież jak raz nie zrobię peelingu to nic się nie stanie" ). Otóż to duży i podstawowy błąd. Oglądając codziennie dokładnie naszą twarz przy stosowaniu danej pielęgnacji, jesteśmy w stanie dokładnie określić, czego nasza skóra potrzebuje.Dlatego tak ważna jest ta systematyczność. Bo jak inaczej przekonamy się, czy dana maseczka rzeczywiście pomaga usunąć przebarwienia, a tonik przywraca nam właściwe ph?

Po drugie: bycie otwartym na inne metody. Czy stosowałyście kiedyś maseczkę z węgla? albo próbowałyście mąki ziemniaczanej zamiast pudru? Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, co możemy wyczarować z produktów które mamy w domu.

Po trzecie: minimalizm. Punkt ten stosuję od niedawna i za każdym razem kajam się sama przed sobą, że zaczęłam to robić tak pusto. Minimalizm przeniosłam do mojej pielęgnacji, makijażu i szafy, a to dopiero początek. Za jakiś czas opiszę wam efekty moich postanowień.

Ostatnim punktem jest wytrwałość. Niestety zaliczam się do osób, które mają słomiany zapał, dlatego tak trudno było mi przekonać się do tego, aby wytrwać chociaż miesiąc trzymając się wszystkich zasad. Jednak cały czas jak mantrę powtarzałam, że przecież robię to dla mojej skóry, aby wyglądać dobrze bez makijażu.

Moim priorytetem w tej chwili jest dokładne oczyszczenie cery, pozbycie się niedoskonałości a następnie przebarwień. Z racji tego, że obecnie cały czas jestem w domu, będę stosować domowe metody, które powoli będę opisywać na blogu.
Zatem nie ma co czekać, trzeba działać!
Copyright © 2014 KikaLifestyle , Blogger