środa, 1 kwietnia 2015

Czy małżeństwo ulega zmianie po pojawieniu się dzieci?

Pytanie niby błahe , bo powiecie, że jeśli ktoś chce dziecka to nawet zmiany nie są w stanie zmienić tej decyzji, ale czy zastanawialiście się kiedyś jak będzie wyglądało wasze małżeństwo/związek w momencie pojawienia się pociechy?
Otóż zmienia się bardzo wiele. Oczywiście dziecko najczęściej cementuje związek, jak to było w naszym przypadku, szczególnie po pojawieniu się Gabrysi. Ale są sytuacje kiedy z momentem pojawienia się długo wyczekiwanego potomka, nasza miłość do partnera/partnerki schodzi na dalszy plan..Wiadomo, przecież każdy chce łapać jak najwięcej chwil z maluszkiem i spędza z nim jak najwięcej czasu, nie zdając sobie sprawy, że zaniedbujemy drugą osobą.
Co więc robić aby nasz małżonek/małżonka nie poczuł się odepchnięty?
Randki, randki i jeszcze raz randki.
To jest coś, co nigdy w związku się nie znudzi. Czasami rodzice po prostu muszą mieć chwilę tylko dla siebie. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma ten komfort, żeby zostawić z kimś dziecko nawet na kilka godzin, ale jeśli mamy taką możliwość to skorzystajmy z niej. Warto sobie przypomnieć czasy, kiedy wasz związek dopiero się "rozkręcał", kiedy była fascynacja a nie problemy dnia codziennego. Taki wieczór, nawet raz w miesiącu będzie idealną opcją na to, aby odświeżyć swoją relacje.
Docenianie partnera/partnerki.
Drodzy panowie, doceńcie to, że wasze partnerki są w domu z waszymi dziećmi; dbają o nie, pilnują aby dobrze się rozwijały a w dodatku starają się dbać o dom, więc ugryźcie się w język, kiedy chcecie zapytać: "a co ty przez cały dzień zrobiłaś?" Takie pytanie to samobójstwo i na pewno nie sprawi, że relacje między wami będą lepsze.
A wy drogie panie, nie krzyczcie na faceta, kiedy próbuje przebrać dziecko i zajmuje mu to o połowę czasu dłużej niż wam. On kiedyś w końcu nauczy się robić to w 3 minuty a nie 10, a nerwy w tym momencie nie pomogą ani jemu ani wam.
Wspominanie.
Ale nie rozpamiętywanie. Najgorsze co może być, to porównywanie, że kiedyś to nikt nie krzyczał nad uchem, że mieliście dużo czasu na wyjścia ze znajomymi, czy pieniądze które wydajecie na mleko mogliście oszczędzić na super wakacje. Teraz już na to za późno. A wspominanie, jak to było na początku związku, przypomnienie fajnych momentów, może jakiś nietypowych sytuacji sprawi, że poczujecie jak wam zawsze było razem wspaniale i że może to jest dobry moment, żeby czasami wrócić do takich miłych chwil.
Nie kłóćmy się o głupoty.
To jest chyba jeden z najczęstszych problemów małżeńskich kiedy pojawia się bobas. Bo wam po ciąży buzują hormony i denerwuje was to, że partner zostawił brudną pieluchę na przewijaku, a męża nie zadowala to, że obiad jest z torebki. Na prawdę, wiem, że to trudne, ale jest tyle poważniejszych problemów, więc nie warto marnować naszego czasu i energii na takie pierdoły.
Istnieje ktoś oprócz naszych dzieci.
Musimy zdać sobie z tego sprawę. Zauważyłam, że najczęściej ten problem mają kobiety: tak są zapatrzone w swoje dzieci, tak kochają je ponad życie, że obecność partnera w pewnym momencie tylko je drażni, albo co gorsza, wydaje się niepotrzebna. Nie wolno nam dopuścić do takiej sytuacji! Kochać nikt wam nie zabroni, opiekować się, tulić, ściskać i robić wiele innych przyjemnych rzeczy, ale czy nie przyjemniej byłoby kochać i cieszyć się naszą pociechą z mężem? On też ma swoje potrzeby, też kocha nasze dziecko i również chciałby brać czynny udział w wychowaniu.


Myślę, że recept na poprawę stanu naszego związku jest milion. Ja na razie nie stosowałam innych, ponieważ w odpowiednim momencie zdałam sobie sprawę, że bez pielęgnowania naszej miłości, nasz związek może się rozpaść. Ważne są szczegóły, drobnostki, którymi tak bardzo, wspólnie się kiedyś cieszyliśmy. Wystarczy odrobina dobrej woli, aby spróbować ożywić naszą relację. I tego właśnie życzę wszystkim, którzy po pojawieniu się dziecka zagubili się gdzieś w stosie pieluch, mleka i dziecięcych ubranek.
Copyright © 2014 KikaLifestyle , Blogger